Adaptacja w klubie malucha – jak pomóc dziecku i sobie | Blog Maluchowo

Adaptacja w klubie malucha –
jak pomóc dziecku i sobie

← Wróć do bloga

Adaptacja to jedne z najtrudniejszych dni w życiu młodego rodzica. Wiemy to — sami jesteśmy rodzicami i pamiętamy dokładnie to uczucie w żołądku, kiedy po raz pierwszy zostawia się dziecko z kimś innym. Wiemy, że czasem trudniej jest Tobie niż Twojemu dziecku, choć nikomu się do tego głośno nie przyznajesz. Chcemy Ci powiedzieć jedno na początku: to jest normalne. I obiecujemy, że w tym procesie nie zostaniesz sama.

Jak wygląda adaptacja u nas

Nie mamy sztywnego „planu adaptacji", który wszystkie dzieci muszą przejść w tym samym tempie. Zaczynamy krótko — pierwszego dnia maluch jest u nas godzinę, zwykle razem z Tobą. Z każdym kolejnym dniem czas się wydłuża, a Twoja obecność stopniowo się skraca, aż dziecko zostaje samo z nami — ze swoją opiekunką, której już ufa, w sali, którą już zna, z maluchami, z którymi zaczyna się bawić.

Tempo dopasowujemy do Twojego dziecka. Nie ma adaptacji „za wolnej" ani „nieudanej". Jest tylko Twój maluch i jego tempo oswajania się ze światem, w którym mama lub tata nie są cały czas obok.


Co pomaga dziecku

Co pomaga rodzicowi


Co robimy my

Stała opiekunka prowadząca

Każde dziecko w pierwszych dniach ma swoją opiekunkę prowadzącą — „swoją" dorosłą osobę w klubie. To ona wita je rano, ona pociesza, ona podaje obiad, ona układa do drzemki. Dla malucha, który dopiero oswaja się z nowym miejscem, stałość jednej osoby jest jak latarnia w nowym porcie.

Konkretna informacja o dniu

Zapisujemy, jak minął dzień — co zjadł, ile spał, co go zainteresowało, kiedy było trudniej. Rozmawiamy z Tobą przy odbiorze. Nie tylko „było dobrze", ale konkretnie: „Dziś po raz pierwszy sam wziął łyżkę", „Płakał przy pożegnaniu trzy minuty, potem przez godzinę budował wieżę". Chcemy, żebyś wieczorem wiedziała, jak naprawdę wyglądał dzień Twojego dziecka.

Odpowiedź na każdy płacz

Reagujemy na każdy płacz. Nie ma u nas dziecka, które „się wypłacze". Jeśli maluch potrzebuje się przytulić przez pierwsze pół godziny — przytulimy. Adaptacja to nie test wytrzymałości dziecka. To czas, w którym budujemy zaufanie.

Adaptacja się kończy. Zawsze.

I prawie zawsze szybciej, niż się wydaje w drugim dniu, kiedy Twoje dziecko płacze, a Ty siedzisz w samochodzie na parkingu i zastanawiasz się, czy to ma w ogóle sens. Ma. Za dwa, trzy tygodnie zobaczysz malucha, który wbiega do sali, nie oglądając się za siebie, macha opiekunce rączką na powitanie i jest dumny z tego, że ma swoje miejsce — miejsce, w którym jest znany, lubiany i czekany.

Adaptacja zaczyna się dużo wcześniej niż pierwszego dnia w klubie. Zaczyna się od Twojego spokoju.

Masz pytania o adaptację?

Zadzwoń albo wpadnij do nas — porozmawiamy o tym, jak mogłaby wyglądać adaptacja Twojego konkretnego dziecka. Bez zobowiązań.

Skontaktuj się z nami →
📞 Zadzwoń